
![]() |
porady weterynaryjne |
Właściwa opieka weterynaryjna?
Witam,
Tydzień temu (02.01.2009) wzięliśmy małą koteczkę ze schroniska (mała była bardzo chuda, zaniedbana, zaledwie dzień wcześniej przyniesiono ją do schroniska). Od razu pojechałam do weterynarza, który zbadał kotkę, zaszczepił i dał zastrzyk na odrobaczenie, powyciągał kleszcze i ogólnie ocenił stan małej jako dobry, udzielił porady żywieniowej i polecił wrócić za 2 tygodnie na kolejny zastrzyk odrobaczający (wiek małej ocenił na około 6 tygodni).
W domu mała dostała swoje miejsce, kocyk, jedzenie. Oczywiście od razu wymiotowała i miała biegunkę, ale to normalne po zastrzyku. Miała nawet apetyt i była wesoła, więc nie martwiliśmy się za bardzo. Jednak następnego dnia już nie chciała nic jeść, trzęsła się z zimna, zwinięta w kłębek leżała przed kominkiem, ale nie spała tylko patrzyła tępym wzrokiem. Pojechaliśmy, więc do lekarza, który zbadał kotkę, powiedział, że jest wycieńczona wymiotami, że bardzo chuda i pewnie dlatego jej zimno, zarządził serię 5 zastrzyków z antybiotykiem, polecił karmienie wołowiną i specjalnym mlekiem dla małych kotów. Tak zrobiliśmy.
Codziennie dostawała zastrzyk, troszkę jadła, ale wciąż trzęsła się z zimna i głównie spała (w chorobie sen najlepszy, więc mieliśmy nadzieję, że wkrótce jej stan zdrowia się poprawi).
W dniu czwartego zastrzyku (wtorek) inna pani weterynarz (w zastępstwie) zarządziła, że zastrzyków już wystarczy. Więc wczoraj nie było już zastrzyku, a dzisiaj Lola znowu wymiotuje, ma biegunkę, trzęsie się z zimna i nic nie chce jeść.
Dzisiaj oczywiście pojedziemy do lekarza z awanturą i postaramy się pomóc koteczce.
Moje pytanie dotyczy oceny opieki weterynaryjnej. Czy jest możliwe, żeby w dużej, dobrej klinice weterynaryjnej w czasie tygodnia nie można było pomóc małemu kotkowi? Czy diagnozowanie małych kotów rzeczywiście jest takie trudne, żeby mała musiała się tak męczyć? Dodam, że codziennie była w klinice w rękach wykształconego weterynarza, codziennie raportowaliśmy lekarzowi zachowanie kota i wciąż nikt mu nie pomógł.
Może ma ktoś jakąś radę? Boje się, że jak tak dalej pójdzie to mała nie wyzdrowieje.
Tydzień temu (02.01.2009) wzięliśmy małą koteczkę ze schroniska (mała była bardzo chuda, zaniedbana, zaledwie dzień wcześniej przyniesiono ją do schroniska). Od razu pojechałam do weterynarza, który zbadał kotkę, zaszczepił i dał zastrzyk na odrobaczenie, powyciągał kleszcze i ogólnie ocenił stan małej jako dobry, udzielił porady żywieniowej i polecił wrócić za 2 tygodnie na kolejny zastrzyk odrobaczający (wiek małej ocenił na około 6 tygodni).
W domu mała dostała swoje miejsce, kocyk, jedzenie. Oczywiście od razu wymiotowała i miała biegunkę, ale to normalne po zastrzyku. Miała nawet apetyt i była wesoła, więc nie martwiliśmy się za bardzo. Jednak następnego dnia już nie chciała nic jeść, trzęsła się z zimna, zwinięta w kłębek leżała przed kominkiem, ale nie spała tylko patrzyła tępym wzrokiem. Pojechaliśmy, więc do lekarza, który zbadał kotkę, powiedział, że jest wycieńczona wymiotami, że bardzo chuda i pewnie dlatego jej zimno, zarządził serię 5 zastrzyków z antybiotykiem, polecił karmienie wołowiną i specjalnym mlekiem dla małych kotów. Tak zrobiliśmy.
Codziennie dostawała zastrzyk, troszkę jadła, ale wciąż trzęsła się z zimna i głównie spała (w chorobie sen najlepszy, więc mieliśmy nadzieję, że wkrótce jej stan zdrowia się poprawi).
W dniu czwartego zastrzyku (wtorek) inna pani weterynarz (w zastępstwie) zarządziła, że zastrzyków już wystarczy. Więc wczoraj nie było już zastrzyku, a dzisiaj Lola znowu wymiotuje, ma biegunkę, trzęsie się z zimna i nic nie chce jeść.
Dzisiaj oczywiście pojedziemy do lekarza z awanturą i postaramy się pomóc koteczce.
Moje pytanie dotyczy oceny opieki weterynaryjnej. Czy jest możliwe, żeby w dużej, dobrej klinice weterynaryjnej w czasie tygodnia nie można było pomóc małemu kotkowi? Czy diagnozowanie małych kotów rzeczywiście jest takie trudne, żeby mała musiała się tak męczyć? Dodam, że codziennie była w klinice w rękach wykształconego weterynarza, codziennie raportowaliśmy lekarzowi zachowanie kota i wciąż nikt mu nie pomógł.
Może ma ktoś jakąś radę? Boje się, że jak tak dalej pójdzie to mała nie wyzdrowieje.
na pewno kotka trzeba nawodnic/ kroplówka dozylnie ,w ostateczności nawadnianie podskórne, dokładna analiza tego co zjadł, jesli biegunka jest tła wirusowego a tak może być warto dołaczyc paste z probiotykiem , morfologia aby ocenic ogólny stan zwierzęcia, tyle moge poradzić na odległość
|
Gabinet weterynaryjnylek.wet Andrzej Maszewski
3011
|
||
|
M .Piłsudskiego 138 Starachowice tel. 412749541 tel. 502139161 zobacz stronę internetową |
||
Przydatne artykuły zoologiczne
Podobne pytania
Nadwaga u kota - karma wet..
Witam serdecznie, mam kota, ktory ma 7, 5 roku. Jest do kocurek "apartamentowy"/niewychodzacy, wyste..Opieka nad kotem po zapale..
Mój kot (5 lat, kastrowany) przeszedł w ubiegłym roku zapalenie pęcherza. Aktualnie zdarzyła się syt..Opieka po kastracji.
Witam. Mój 7 miesieczny kocurek został 2 dni temu wykastrowany. Teoretycznie wszystko jest ok. Kot n..Opieka nad kotką po porodz..
Witam, 4 dni temu moja kotka urodziła cztery maluchy. W dużym stopniu wróciła już do siebie, jest ży..Opieka nad bardzo małym ko..
Witam moja córka znalazła wczoraj małego kota, trudno mi określić jego wiek, ma 17 cm bez ogona, za..InformacjaPorada internetowa nie mo?e stanowi? podstawy do leczenia. Do postawienia prawidłowej diagnozy i leczenia konieczne jest zbadanie pacjenta. W żadnym wypadku diagnoza postawiona on-line nie mo?e by? traktowana jako ostateczna. Witryna vetopedia.pl ani lekarz udzielający porady nie ponosi odpowiedzialności za poradę udzieloną przez internet.






