
Mam półrocznego kocurka wychowanego od maleńkości na smoczku. Niestety maluch od samego początku choruje. Jak go znalazłam miał kilka dni i okropny katar. Z ogromnym wysiłkiem udało mi się go wyciągnąć z tego. Teraz ma pół roku, ale niestety cały czas nie jest tak jak być powinno. Przez kilka dni jest dobrze po czym jeden dzień, maluch chodzi z przytkanym noskiem. Po wkropleniu soli fizjologicznej i rozmoczeniu tego co mu tam zalega, wykichuje takiego wielkiego , brzydkiego, zielonego gila i jest spokój na kilka dni. Potem znów to samo. Czasem wykichuje kilka takich glutów. I znów tydzień idealny. Dwa razy badaliśmy wydzielinę, nic nie wyszło.
Maluch w ciągu swego krótkiego życia dostał już tyle leków że włos się jeży i ciągle cos jest nie tak.
Przerobilismy wszystkie uodparniacze, scanomune, biostymina, wit. C, acs, progen activ c, f-lizyne, nawet cykloferon zdobyłam.
Lydium, betamox, combivit, tolfine, z antybiotyków synergal i linkospectin.
Do nosa wszystko od soli fizjologicznej, przez euphorbium, nasivin, otrivin po xylometazolin.
Aha jeszcze inhalacje z olejku sosnowego.
Teraz znów jesteśmy na antybiotyku ronaxan dla odmiany w razie gdyby jakieś chlamydie się zaplątały. Dopóki dostej leki jest ok, po kilku dniach od odstawienia katar zawsze wraca. Tzn nawet nie katar tylko właśnie w takiej postaci jakiej opisuję wyżej.
Błagam Was doradźcie coś, co jeszcze mogę zrobić, może jakieś badanie, jakie leki, mój lekarz już nie wie co mi mówić.
Czy to możliwe, żeby infekcja trwała tyle czasu i kociak jeszcze sobie z nią nie poradził?
Aha w jakimś tam dobrym momencie chwilowego spokoju i braku objawów maluch został normalnie, dwukrotnie zaszczepiony tricatem. zadnych sensacji, pogorszenia czy innych historii po nim nie było.
Co robić? Pomóżcie proszę!
Nie piszesz, czy kot miał wykonane testy na choroby obniżające odporność, jeśli nie - to trzeba je wykonać.
Pozdrawiam
Chodzę z maluchem do dwóch lecznic, ale żaden z lekarzy nigdy o niczym takim nie wspomniał.
Ostatnio tylko, że jeśli ten antybiotyk nie pomoże to żeby jeszcze posiew z nosa na grzyby, a jak tez nic nie wyjdzie to dopiero chcą zrobić jakieś badanie z krwi na wrodzone upośledzenie odporności. podobno to ocenia się po liczbie leukocytów czy jakoś tak.
Testy robi się z krwi - po pobraniu niewielkiej ilości wkrapla się ją na płytkę testu i za kilka minut są wyniki.
Pozdrawiam
Również była zaszczepiona, ale to jeszcze w schronisku Tricat Trio,są podawane leki na odbudowanie odporności: Zylexis i Scanomune. Było to bardzo żmudne oraz długotrwałe. U nas troszeczkę to inaczej przebiegało bo do tego doszły nam uporczywe wymioty, dostawała na to: Ceranie i Synergal, ale nie pomogło. Nie dawno się okazało, że moja kotka choruje na autoagresje, czyli jej przeciwciała niszczą jej prawidłowe komórki i tkanki, powodując między innymi osłabienie odporności. Nie wiem jak to będzie przebiegać później. Na razie jesteśmy w trakcie brania leków. Wiem tylko tyle, że jest to poważne schorzenie.
Nie życzę Ci tego aby Twój kotek miał to samo, ale czy wykonywałaś badania krwi??Jaki był poziom krwinek białych(WBC)??


