
2-3-2010 o 22:31
Witam wszystkich. Zaczęłam szukać usilnie jakchś informacji na temat padaczki u kotów, bo i ja teraz muszę sie zmierzyć z tym problemem. Moja kicia ma
3,5 roku. Od tygodnia ma ataki padaczki ślinienie, drgawki, szusianie pod siebie ok. 5 razy dziennie. Teraz widać że wątroba jest mocno spuchnięta.
Robilam biochemiczne badanie krwi i ALAT ma 976,(norma max 107) co jednoznacznie wskazuje na wątrobę. prawdobodobnie zatrula sie środkiem na pchły
Fiprex w kropelkach. Chodzę po wetach i każdy ma inną teorię, w klinice powiedziano mi że jest na nią wyrok i lepiej szybko ją uspić. Ale ja probuję
ją podleczyc. Luminal na nia nie działał.Teraz dostaje relsed i essentiale forte. Wydaje mi sie że ataki są jakby lagodniejsze i krótsze. proszę o
jakieś wskazówki, bo nie wiem czy jest sens męczyć stworzonko i nie wiem czy ja dlugo to wytrzymam. Czy da się wyleczyc wątrobę w takim stanie? może
ma ktoś pozytywne doświadczenia?