zooplus sklep zoologiczny
wróć

Fretka

2 / 2 poprzednia strona
posty: 1
01-02-2010
3-6-2010 o 08:18
Cześć, miałam fretkę 6 lat. To wspaniałe bardzo kontaktowne zwierzątko, ale wymaga dużo cierpliwości i miłości. Zanim się oswoi to dość boleśnie gryzie swoimi jak szpileczki ząbkami. Mój dastuś biegał wolno po mieszkaniu a spał w koszyczku. Nigdy nic nie zniszczył ale dużo się z nim bawiłam-ok. 4 godz. Dziennie. Był wykastrowany więc zapach nie był zbyt intensywny, ale nie wszystkim znajomym mojego domu on odpowiadał. To czyściutkie zwierzątko załatwiało się na kuwetę, która musiała być czysta na bieżaco, na spacerki też wychodziliśmy ale tylko na smyczce bo bałam się że się zgubi. Wydaje mi się że fretka nie nadaje się do domu z małym dzieckiem.
posty: 10
30-05-2010
15-6-2010 o 19:46
Fretka jak fretka. Mój chrzestny miał fredkę i okropnie atakowała skarpetni i wchodziła w nogawki od spodni a potem gryzła.
posty: 1
15-08-2010
15-8-2010 o 13:54
Jeśli chodzi o leczenie fretek nie polecam weterynarii na marcinkowskiego nie maja specjalizacji ani bladego pojecia o fretkach lecza albo bardziej probuja testujac moze sie uda pozdrawiam w imieniu mojej fretki ktora po 2 wizytach wlasnie zdechla
posty: 1
10-01-2012
9-1-2012 o 00:33
Nie polecam lecznicy , , podaj łapę" w pabianicach. Witam jak najbardziej odradzam tę przychodnię wszystkim posiadaczom fretek. Lekarze podobno fretkowi są niekompetentni, nie znają się w ogóle na tych zwierzakach. Mojego ogona leczyli przez 4 miesiące wymyślając co trochę nowe przyczyny wypadania sierści. Zostawiłam tam masę pieniędzy, bywałam nawet 2 razy w miesiącu. Ale chciałam pomóc zwierzakowi i ślepo wierzyłam w wiedzę lekarzy. Niestety bardzo się pomyliłam i mój fret jak się okazało przez cały okres , , intensywnego leczenia" nosił w sobie guza, który po tym czasie urósł do takich rozmiarów, że wypełnił całą jamę brzuszną. Istnieje cień szansy, że fredzia z tego wyjdzie. Jeśli guz zostałby wykryty wcześnie, wystarczyłyby leki, ewentualnie chirurgiczne usunięcie zmiany. W tym momencie to nie jest już zmiana, a ogromny nowotwór, który zaatakował nerki. Wet, do którego się udałam w łodzi- do sowy (polecam klinikę) był w szoku jak można przeoczyć tak widocznego guza, który miał objawy zewnętrzne. Lepiej uczyć się na czyiś błędach, niż tak jak ja teraz wypłakiwać się w poduszkę i winić sięza to, że wybrałam taką a nie inną lecznicę dla mojego pupila.
oddam psa