Pomogli zwierzętom, a teraz mają problemy

Poznańskie zoo przyjęło do siebie zwierzęta z nielegalnej hodowli, a teraz ma na głowie prokuraturę. Chodzi o niepotrzebne-zdaniem śledczych-zabiegi kastracji.

Sprawa ma początek w czerwcu 2017 roku. To właśnie wtedy zoo w Poznaniu pomogło prokuraturze i wzięło do siebie 80 osobników odebranych z nielegalnej hodowli zwierząt egzotycznych w Pyszącej. Wśród nich były lamparty, tygrysy i pumy. Przez prawie 2 lata poznański ogród zoologiczny nie dostał żadnych środków na opiekę nad zwierzętami. Na ich utrzymanie wydał ponad 400 tysięcy złotych z własnych funduszy.

Zwierzęta cały czas się rozmnażały, więc z powodów medycznych poznańskie zoo podjęło decyzję o kastracji dwóch tygrysów, antylopy i kułana. Co ważne, o konieczności kastracji zoo wielokrotnie informowało prokuraturę, ale ta odmawiała takiej możliwości. W końcu poznański ogród nie miał wyboru i ze względu na dobro zwierząt weterynarze przeprowadzili cztery zabiegi.

W ubiegłym roku do prokuratury wpłynęło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa znęcania się nad zwierzętami poprzez wykonanie niepotrzebnych kastracji. Śledczy podkreślają, że nie wydali zgody na takie zabiegi, więc zoo nie powinno się ich podejmować. Dodają, że zwierzęta nie są własnością ogrodu, tylko zostały tam oddane na przechowanie.

Prokuratura wydała nakaz przeszukania zoo w celu zabezpieczenia dokumentacji weterynaryjnej. Tymczasem poznańska placówka twierdzi, że wszystkie raporty dotyczące kastracji zwierząt, zostały przekazane śledczym i żadnych dodatkowych dokumentów nie ma. Dyrekcja zoo zapowiada złożenie skargi i zażalenia na działania organów ścigania.

data publikacji artykułu: 2019-02-12

Popularne teraz

Komentarze