Ryby w Bałtyku są coraz mniejsze

Ekolodzy apelują o zakończenie połowów na Bałtyku. Dorsze są coraz chudsze i mniejsze, a przyczynami są brak pokarmu i przełowienie akwenu. Taki raport prezentują organizacje ekologiczne. Apelują, aby ograniczyć połów, szczególnie wschodniego stada dorsza.

Dodają ponadto, że propozycja Komisji Europejskiej limitu połowowego dla wschodniego stada dorsza jest sprzeczna z rekomendacjami naukowców. 15 i 16 października w Luksemburgu odbyło się posiedzenie ministrów ds. rybołówstwa państw Unii Europejskiej, podczas którego podjęli decyzje dotyczącą bałtyckich połowów na przyszły rok.
Ryby są coraz mniejsze
Andrzej Białaś, doradca ds. polityki rybołówstwa wyjaśnia, że ze stadem dorsza jest coraz gorzej. Zaznaczył, że trzydzieści lat temu średni rozmiar dorsza, który przystępował do tarła wynosił 35-40cm. Od kilku lat naukowcy i rybacy zwracają uwagę, że obecne wymiary dorsza to jakieś 20cm – są mniejsze od śledzi.
Eksperci wysuwają 4 hipotezy wyjaśniające, dlaczego tak się dzieje. Pierwsza z nich to eutrofizacja, czyli nadmiar azotu i fosforu w wodzie, które powodują powstawanie beztlenowych pustyń na dnie Bałtyku. Kolejna to choroby odpasożytnicze ryb, czy brak odpowiedniej bazy pokarmowej. Ostatnim powodem może być przełowienie stada, czyli połów przekraczający zrównoważony limit, który pozwoliłby rybom na odbudowanie stada. Za tę sytuację odpowiada najprawdopodobniej miks tych czterech czynników.
Organizacje ekologiczne niepokoją się także faktem zdjęcia okresu ochronnego dla dorsza ze stada zachodniego. Obecnie obowiązuje on w lutym i marcu, czyli w czasie tarła.
Gdyby ‘’dać żyć’’ stadu, czyli pozwolić się odbudować, to na przełomie paru lat limity połowowe mogłyby być o wiele większe niż obecnie. Ma to zresztą ekonomiczny sens, ponieważ od roku 2012 bałtyccy rybacy zarabiają głównie na dorszu i śledziu. A przez to, że dorsz jest mały, po prostu mniej się na nim zarabia.

data publikacji artykułu: 2018-10-18

Popularne teraz

Komentarze