2018-09-13 23:40

Uratował papugę, a ta go zwyzywała!

Piękna niebieska ara uciekła od swojego właściciela, była na wolności trzy dni. Sytuacja wydarzyła się w Londynie. Życie na wolności bardzo jej odpowiadało, tak bardzo, że gdy nadeszła pomoc w postaci strażaków, papuga kazała im ***…

W zasadzie miejsce papugi od początku było znane właścicielowi ptaka. Jessie - bo takie nosi imię uciekinier - wylądowała na jednym z dachów północnego Londynu i nie reagowała na próby kontaktu. Była oporna na wołanie po imieniu, nie dała się skusić na żadne smakołyki, pozostała też obojętna wobec gróźb… Wobec takiego zachowania porzucony opiekun zdecydował się na wezwanie ekipy interwencyjnej.

Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami przyjechało tak szybko, jak było to możliwe. Niestety oni również nie poradzili sobie z niegrzecznym ptakiem. Wówczas zdecydowano o wezwaniu straży pożarnej. Ptak tkwił na dachu od 72 godzin, możliwe, że miał złamane skrzydło albo był ranny, co nie pozwalało mu na lot. Właściciel poradził strażakowi, który wspiął się na budynek, aby powiedział coś miłego i ciepłego np. „kocham Cię”. Odpowiedzi, jakiej udzieliła mu papuga chyba nikt się nie spodziewał…

Papuga wprawdzie potwierdziła, że również kocha strażaka, ale zaraz potem dodała wiązkę wulgaryzmów, po czym sfrunęła do właściciela. Jak się okazuje, papuga umie mówić w kilku językach, podobnie jak jej opiekun. Jessie potrafi mówić po turecku i grecku. Na prośby o powrót nie zareagowała na żaden z nich.

Straż pożarna prosi, aby w takich sytuacjach nie wzywać ich od razu. Są do tego specjalnie powołane jednostki, do których powinno się w takich wypadkach zadzwonić.