Pies sam w domu

Problem dotyczy 2 letniej suczki shih-tzu
przeanalizowałam cały temat dotyczący zostawiania psa samego w domu, było u mnie 2uch behawiorystów był stosowany trening kennylowy (klatkowy) mimo tego nic nie skutkuje pies gryzie drzwi drapie je szczeka jak zostaje. Pies nienawidzi klatki w ogóle nie chciał do niej wchodzić trening trwał bardzo długo mimo to nic pies załatwia się na naszym łóżku oraz na kanapie. Długie spacery 3 razy dziennie po mim 30min mimo to miała siłę na drapanie i szczekanie. Zaczełąm zamykać ja już z bezsilności w klatce, aby nie niszczyła to załątwiała się w niej i złośliwie cała w tym się tarzała. Byłam u weterynarza otrzymywała leki uspokajajace jednak było to skuteczne na krótką metę. Obecnie pies jest u babci która ma jamniczkę starszą 8 letnią i zostawiła je same w domu i nic nie zrobił żaden pies. Moje pytanie czy jedynym, bezpiecznym rozwiązaniem jest drugi, ale strszy pies, który prawdopodobnie jest przywódcą stada, bo ja nim chyba nie jestem skoro pies tak się zachowuje.

Odpowiedź

Odniosę się do kilku kwestii poruszonych w pytaniu, aby trochę rozjaśnic "zamęt informacyjmny":
1) klatka: jeśli pies nie chciał do niej wchodzic to w jaki sposób została wykorzystana do długiego treningu - w momencie gdy nie było akceptacji przez psa nie ma mowy o używaniu klatki w codziennym treningu - a zatem nie może byc mowy o efektywnych cwiczeniach
2) spacery: przypuszczam, że tutaj było wskazanie, aby "zmęczyc psa" 3 x po 30 min. czy 2 razy po 60 min - tutaj nie ma reguły nie można bowiem stosowac sztywnych schematów typu "wskazania rasy" itp. - długośc i intensywnośc spacerów w terapii należy dostosowywac do poziomu tzw. poziomu wydatkowania energii, ale konkretnego osobnika
3) środki uspokajające: moje pytanie brzmi: czyli co konkretnie? jeśli skutkowały na tzw. krótką metę, raczej nie może byc mowy o właściwym doborze środka redukującego stres gdyż tutaj standardem jest efekt długofalowy pojawiający się dopiero po upływie czasu - oczywiście mam tutaj na myśli preparaty stosowane celowo przy tego rodzaju zaburzeniach zachowania (nie na "chybił trafił")
4) nie ma znaku równości pomiędzy całkowitą akceptacją samotności przez zwierzę a zajęciu przez właściciela pozycji tzw. przywódcy stada - owszem istnieje zależnośc pomiędzy relacją pies - opiekun a prezentowanym zaburzeniem jednak dochodzą tutaj również inne czynniki (środowiskowe, fizjologiczne)
I na koniec: czy dobrym rozwiązaniem byłaby obecnośc starszego stabilnego psa w domu? Byc może w przypadku Pani psa zmiana ta przyniosłaby oczekiwane rezultaty, jednak od razu zaznaczam, że nie musi tak byc. W niektórych przypadkach właściciel zamiast jednego "psiego problemu" otrzymuje dwa. Dlatego też może na początek warto jeszcze raz sumarycznie przeanalizowac i zweryfikowac stosowane dotychczas metody działań kierując je na właściwy tor. pozdrawiam

  • Odpowiedzi udzielił:

    Konsultant portalu vetopedia.pl