Agresja kota podczas kontaktu z człowiekiem

Witam! Od dłuższego czasu borykam się z pewnym problemem. Mój kot w połowie sierpnia skończy pół roku. Jest kotem domowym, mieszkającym z bloku. Sporadycznie wychodzi na balkon, bądź klatkę schodową. Chestera mam od 5 tygodnia jego życia, był zdecydowanie za wcześnie odciągnięty od matki (moim zdaniem). Jest strasznie nieznośny. Mam wrażenie, że większość rzeczy, które drapie - robi na złość. Robi wszystko, na co ma ochotę, a kary w ogóle nie działają. Staram się nie podnosić głosu, nie krzyczeć, nie bić, ale czasami już nerwowo nie można wytrzymać. Kary jakie stosuję to:
1. Psikam mu w twarz wodą za pomocą spryskiwacza od kwiatów
2. Zamykam w transporterze, by się uspokoił. Kot zachowuje się tak, jakby miał wściekliznę. Są momenty, że dostaje szału, zaczyna niemalże biegać po ścianach i taranuje wszystko na swojej drodze. Czai się za ścianą i gdy tylko wychodzę, atakuje. Gdy był mniejszy, traktowałam to jako zabawę. Ale teraz jest coraz większy, silniejszy i sprawia mi ból zawieszając się pazurami. Kolejną rzeczą, którą uwielbia robić, to wspinanie siępo człowieku, najczęściej gdy jest bez ubrania, wbijaąć w skórę swoje ostre pazury, potem leci mi krew. Jest miły tylko jak chce coś zjeść bądź jak jest zaspany- wtedy daje się głaskać za uszami i szyi !!!! Głównym problemem, z którego powodu pisze, jest to, że kot w ogóle nie lubi się dotykać. Moją rękę i osoby z którą mieszkam traktuje jako coś złego, nie daje się w ogóle pogłaskac, a gdy juz daje to tylko na chwile. Zazwyczaj, gdy unoszę na nim rękę i chcę go pogłaskać za uszami, automatycznie rzuca się na nią, zaczyna gryźć i drapać. Mam już tego dosyć, moje ręce są całe pokaleczone, a mojego partnera jeszcze bardziej. W momencie gdy coś drapie (oczywiście nie swój drapak, tylko fotel, albo sofę) bądź niszczy coś, podchodzę do niego, by go zabrać z tej rzeczy i odstawić na podłogę- automatycznie rzuca się z agresją. Zauważyłam, że ręka nie kojarzy mu się z niczym przyjaznym, mimo że codziennie ta ręka wrzuca mu jedzenie do miseczki i go karmi. Jest to aż tak bardzo uciążliwe, że mam ochotę go oddać ! Proszę o pomoc. Nie mam pojęcia jakimi metodami go ujarzmić. Czytałam już wiele. Czy kastracja kota pomoże w zmiejszeniu objawów agresji? Gdy byłam z kotem na szczepieniu, nawet weterynarz powiedział, że kot jest nadpobudliwy i agresywny. Czy powinnam go już teraz wykastrować? Jechałam do weterynaarza z takim zamiarem i powiedział mi, że jest jeszcze za młody i powinien mieć 8 miesiecy, a najlepiej to rok, jak go wykastruję. Z góry dziękuję za odpowiedź.

Odpowiedź

Jak zauważył Victor Hugo "Bóg stworzył kota, żeby człowiek mógł głaskać tygrysa". z dalszymi tego konsekwencjami .


. Pani kot jest dorastającym przedstawicielem swego gatunku, który należy do zwierząt drapieżnych. Zdaję sobie sprawę z tego, że to truizm jednak ten fakt determinuje 99% kocich zachowań. Główną nauka jaką musi wynieść z okresu młodzieńczego kot  lub inny kotowaty to umiejętność skutecznego polowania. Nauka taka realizowana jest przy współudziale matki i ewentualnego rodzeństwa (a jak ich nie ma -> pozostaje opiekun). Kot się uczy, czyli:


- atakuje prawie wszystko co się rusza;


- każdy ruch innej istoty wywołuje pobudzenie młodzika i chęć podjęcia ataku;


- kontakt socjalny (np. z innym rówieśnikiem) kończy się przepychanką, "bijatyką", udawanym polowaniem;


- ćwiczy schematy polowania: zaatakuj, złap, przytrzymaj, zabij ="wykończ delikwenta=ofiarę";


I oczywiście ulubiona zabawo-nauka: ty udajesz ofiarę a ja na Ciebie poluję (zasadzam się, ukrywam, atakuję, dopadam, zabijam).


Opisany w pytaniu zestaw zachowań jest typowy dla młodego, dorastającego kota o sporym poziomie instynktu łowczego. Owa "nadpobudliwość" zwierzęcia to po prostu zestaw zachowań, który zawiera się w ich naturalnym schemacie a których zwierzę nie ma okazji prezentować w "naturalnych" = nie mieszkaniowych warunkach. Należy też pamiętać, że jako dorosły osobnik Pani kot będzie się zachowywał ciut inaczej a kastrację można wykonać w wieku sugerowanym przez weterynarza. Nawiasem mówiąc: czy myslała Pani o wzięciu towarzysza dla "rozbójnika"? Jeśli nie sugeruję temat przemyśleć. pozdrawiam. K. G

  • Odpowiedzi udzielił:

    Konsultant portalu vetopedia.pl