Agresja przy misce

Witam, mam półtoraroczną dożycę, bardzo duża, zwłaszcza jak na sukę. Z hodowli od szczeniaka. Ma stałe pory karmienia, posłanie, 2 zabawki, ogród, jest uczona i bawiona codziennie. Niestety warczy od pół roku, podnosi fafle i gryzie ale jedynie przy misce, nawet pustej, nawet gdy dawany jest smakołyk w zamian za miskę. Od początku była odważna, ciekawska. Teraz jest też strachliwa wobec domowników i nie chce podchodzić. Być może ze względu na konieczne czyszczenie oczu, ponieważ zbyt opadnięte powieki się paskudzą. Jest po ciężkiej operacji wgłobienia jelita około 8 miesięcy temu z wewnętrznym krwawieniem, przy czym nie dawała oznak choroby. 2 razy przeszła ostrą kilkunastodniową głodówkę z powodów gastronomicznych. Wygryza łapy. Im ostrzej wydane polecenie tym większa ignorancja. Komenda wydana szeptem jest wykonywana bez wahania. Nie jest bita. Karcona jest odesłaniem "na miejsce" i ignorowaniem. W domu: ojca się boi i omija, wobec matki jest agresywna, mnie w większości słucha, ale powarkuje albo szczeka. Wystarczy dotknąć sukę przy jedzeniu w dowolne miejsce, by pokazała zęby. Je szybko z podkulonym ogonem nawet, gdy nikogo nie ma. Nie dewastuje mieszkania, wcześniej gryzła buty i rośliny doniczkowe, ale przez kilka dni. Została kilkakrotnie mocno skarcona za warczenie przy misce poprzez przytrzymanie przy ziemi przez ojca i zabranie miski. Dostaje ślinotoku i drgawek kiedy kilka razy kazałam jej czekać przy misce na pozwolenie do jedzenia. Poza domem: nie ma agresji przy misce, też w obecności innych psów. Mogę psu miskę zabrać, wkładać dłoń do jedzenia, dotknąć psiego gardła. Pies siada i czeka aż pozwolę jeść. Nie jest agresywna do zwierząt, ale natarczywa w zabawie. Nie boi się miasta. Na wycieczkach pilnuje się mnie i wykonuje komendy idealnie. Podobnie w nowych sytuacjach. Na spacerach ciągnie przez pierwsze 10min. Nie wraca, gdy zobaczy inne zwierze. Zabawę z psem stawia ponad komendę człowieka. Po różnych próbach uspokojenia psa i oduczenia agresji nie mamy już pomysłu, a ja nie chce oddać ani usypiać psa, ale też nie chcę by pies pogryzł kogoś. Jak postępować z takim przypadkiem? Będę bardzo wdzięczna za rade, bo naprawdę uwielbiam aksę i chce ją dobrze i zdrowo ułożyć a nie daję rady. Z góry dziękuję i pozdrawiam serdecznie. Klara plewicka

Odpowiedź

Witam Panią;


W opisanej sytuacji wymagana jest konsultacja bezpośrednia i terapia naprawcza prowadzona również w sposób bezpośredni - obligatoryjnie. Proszę koniecznie i jak najszybciej zaprosić specjalistę (psycholog zwierząt) do Państwa i rozpocząć pracę. Zachowania, które prezentuje Aksa (min. odlękowe z ukierunkowaniem agresywnym) stanowią bowiem potencjalne zagrożenie. Szczerze doradzam - nie sięgajcie Państwo po różne "zdalnie udzielane" porady i nie próbujcie dalej działać na własną rękę. Pozdrawiam. K. G

  • Odpowiedzi udzielił:

    Konsultant portalu vetopedia.pl