Moja kotka zmarla - złe leczenie?

Moja 2-letnia kotka dziś nad ranem zmarła w klinice weterynaryjnej.
oOd paru dni źle sie czuła, nie mogła się zalatwić, zrobiła jedynie 2 małe czarne "bobki" i w dodatku nie w kuwecie, co jej sie nigdy nie zdarzalo. Oprócz problemu z wypróżnianiem cały czas miała mokry tyleczek, jakby popuszczała, wylizywała się i zostawiała mokre plamy. Głośno przy tym miałczała, ale apetyt miala dobry.
Wczoraj pojechałam z nią do weterynarza, który stwierdził, że kotka ma zatwardzenie i że zastały kał powoduje popuszczanie moczu. Podala jej leki i postanowiła obserwować jak kotka zareaguje. Twierdzi, że wieczorem czuła się już lepiej i że będzie można ją dziś odebrać.
Kiedy zadzwoniłam do weterynarki, okazało się, ze mój kotek zmarł w nocy a w wyniku sekcji zwłok okazało się, że miała ostre zapalenie nerek.
Czy można było wcześniej zapobiec śmierci mojego kotka, gdyby weterynarz nie postawiła diagnozy "na oko" - nie zrobiła jej żadnych badań, jedynie obadała brzuszek.
Przykre jest to, ze lekarz leczył kotke na zatwardzenie, a okazało sie ze ma chore nerki.
Proszę powiedziec czy ww. objawy mogły wcześniej wskazywać na chorobe nerek? Nie chcę wiecej popelnić bledu i zaryzykowac leczenie u tej pani kolejnego zwierzątka.
Pozdrawiam

Odpowiedź

Niestety nie można udzielić odpowiedzi na to pytanie nie dysponując kartą historii choroby, nie rozmawiając z lekarzem leczącym, bez wglądu w protokół sekcji zwłok.
Najlepszym rozwiązaniem wydaje się rozmowa z lekarzem prowadzącym po kilku dniach, kiedy największe emocje opadną i będzie możliwe spojrzenie z dystansem.
poza tym w przypadku ostrej niewydolności nerek śmiertelność jest dość wysoka.

  • Odpowiedzi udzielił:

    Konsultant portalu vetopedia.pl