Nie będzie wilkorów
W ostatnich dniach media obiegła sensacyjna informacja – amerykańska firma Colossal Biosciences miała rzekomo „wskrzesić” wymarłego wilka strasznego (Canis dirus), który żył w Ameryce Północnej i wyginął około 10 tysięcy lat temu.
W rzeczywistości nie doszło jednak ani do odtworzenia tego gatunku, ani do spektakularnego przełomu w dziedzinie genetyki. To, co się wydarzyło, to zmodyfikowanie genomu wilka szarego poprzez wprowadzenie kilku fragmentów DNA inspirowanych materiałem genetycznym wilka strasznego.
W efekcie powstały szczenięta, które mają pewne fizyczne cechy podobne do dawno wymarłego kuzyna – jak np. biały kolor sierści, zmodyfikowany kształt uszu czy nieco większą muskulaturę. Jednemu z nich nadano imię Khaleesi, nawiązujące do postaci z „Gry o tron” – co jest wymowne i dobrze oddaje charakter całej inicjatywy: bardziej medialny niż naukowy.
Wbrew narracji firmy, nie doszło do odtworzenia gatunku. Gatunki wilka szarego i strasznego rozdzieliły się ewolucyjnie około 6 milionów lat temu i są ze sobą tylko odlegle spokrewnione. Wprowadzenie pojedynczych cech fizycznych z jednego do drugiego nie oznacza powrotu wymarłego zwierzęcia – to estetyczna manipulacja genomem, nie realna rekonstrukcja biologiczna.
To nie pierwszy raz, gdy Colossal Biosciences stosuje podobną strategię – wcześniej ogłaszała „stworzenie myszy z genem mamuta”, która w praktyce różniła się jedynie długością sierści. Firma deklaruje chęć „przywracania wymarłych gatunków”, jednak nie tylko nie odtwarza ich faktycznie, ale również nie bierze pod uwagę faktu, że nie istnieją już naturalne środowiska, w których te gatunki mogłyby przetrwać.