Wściekłe lisy? Jest na to rada!

Kto z nas nie słyszał o lisach, które są nosicielami wścieklizny? Właściwie wszyscy. Na pewno nie przyczyniło się to do zwiększenia ich popularności. Aby nie doprowadzać do rozprzestrzeniania się choroby zdecydowano, że lisy w Małopolsce zostaną zaszczepione.

Systematyczne rozrzucanie szczepionek w miejscu żerowania zwierząt skutecznie ograniczy występowanie choroby. Według danych pozyskanych od zastępcy wojewódzkiego weterynarza Grzegorza Kawieckiego wścieklizna ze 118 przypadków z roku 2010 obecnie wynosi 1. To znakomite informacje, potwierdzające sukces akcji.

Szczepionka jest „ukryta” w rozrzucanym pożywieniu - mączki rybnej, oleju, parafinie z zawartością tetracykliny. We wnętrzu kapsułki znajduje się wirus szczepionkowy, który zwiększa odporność organizmu. Śmierdząca zepsutą rybą zielonkawa kostka ze szczepionką jest wyczuwalna z 800 metrów przez lisy i chętnie przez nie jedzona. Pamiętajmy by nie podnosić tego typu kulek z ziemi, jeśli je znajdziemy. Lisy wyczują wtedy nasz zapach i takiej kostki już nie zjedzą, staje się ona bezużyteczna.

W Małopolsce przygotowano i rozrzucono 400 tysięcy kostek ze szczepionką. To mniej więcej 30 sztuk na jednym kilometrze kwadratowym. Lekarz weterynarii apelował także, aby przez kolejne dwa tygodnie nie wyprowadzać zwierząt domowych na tereny poza miastem. Obowiązuje 2 tygodniowa kwarantanna. Jeśli z jakichś przyczyn dotkniemy kostki, to nie ma się czego obawiać - jest niegroźna dla człowieka. Jeśli jednak wyleje się zawartość szczepionki należy natychmiast dokładnie umyć ciało mydłem i skontaktować się z najbliższym lekarzem.


Rysunek: pod kreską

data publikacji artykułu: 2018-09-17

Popularne teraz

Komentarze