Czas przeżycia, a niedomykalność zastawki u psa
Jamnik krótkowłosy Tofik ma 7. 5 roku - bardzo żywy, radosny, chętnie je, nie męczy się przy wysiłku, nie kaszle - słowem: Żadnych objawów klinicznych w związku z jakimś banalnym zatruciem udaliśmy się do weterynarza, gdzie przy okazji ogólnego badania fizykalnego wykryto u niego szmery w sercu - wczoraj zdiagnozowano niedomykalność zastawki i zrobiono zdjęcie rtg sylwetka serca niepowiększona - podobno ślady płynu w płucach (oprócz tego powiększone węzły chłonne więc może ten płyn w płucach jednak z powodu infekcji?) troszkę nas pani weterynarz postraszyła mówiąc, że już za pół roku może się tak zdarzyć, że pies będzie praktycznie umierał. więc "zaangażowaliśmy" znajomego weterynarza i wczoraj również zrobiliśmy echo serca po tym echu ten znajomy nam powiedział, że ta niedomykalność jest na tyle nieduża, że nie mamy się co tym martwić i po prostu podawać przepisany enarenal oraz furosemid i że jak będzie leczony to praktycznie większą szansę ma wpaść pod samochód niż z tego powodu umrzeć. No i stąd pytanie - jak to tak naprawdę jest. Czy leczona niedomykalność zastawki wykryta na etapie, gdzie nie ma objawów klinicznych daje nadzieje na powiedzmy jakieś jeszcze 6-7 lat życia psa?
Spokojnie, u starszych psów ( a 7, 5 roczny pies to już osobnik starszy) bardzo często dochodzi do niedomykalności zastawek. Jeśli nie ma objawów klinicznych niewydolności serca, a pies jest w dobrej kondycji, nie ma powodu do niepokoju. Oczywiście należy stosować przepisane leki, kontrolować serce przynajmniej raz na 6 miesiecy, ale nie ma powodu do paniki. Pies jeszcze ma sporo życia przed sobą.
Odpowiedzi udzielił lekarz weterynarii, konsultant portalu vetopedia.